Sergiusz:)

Sergiusz:)

poniedziałek, 14 lutego 2011

walentynkowo

Nawet nie przypuszczałam,że mam taką fotkę na czasie:)Już nawet nie pamiętam która z moich Dziewczyn jest autorką tych wyfilcowanych serduszek...Ale wszystko jest do sprawdzenia.
Ja jakoś nie jestem dzisiaj nastawiona "świątecznie".Ból pleców i ramion odbiera mi ostrość widzenia i odczuwania.Choć może...odczuwam zbyt ostro...wszystko szybciej mnie drażni,wyprowadza z równowagi,a za mało cieszy i rozśmiesza...a jeśli już to tak "półgębkiem".Niestety masaże Męża,które wcześniej skutkowały,pomagają na chwilę,nacieranie i Amolem i Fastum przynosi chwilowe ukojenie.Zaopatrzyłam się w końcu w Voltaren w tabletkach,może teraz przyniesie to ulgę.Oby...Bo wcale nie chcę być skrzywioną,zrzędliwą babą,która nawet na serduszka patrzeć nie może.....W gruncie rzeczy to nawet romantyczna jestem:))
A Walentynki to okazja,by partnerowi pokazać że "JESTEM", "PAMIĘTAM". Ot,tak...po prostu...Nawet bez wielkich uniesień...
I mimo swojej zrzędliwości nie zapomniałam o Mężu:)Kupiłam mu to co wydawało mi się,że będzie mu smakowało...A czy jest zadowolony??Po jego minie wnioskować można,że tak,jednak przy braku wylewności z Jego strony....można się tylko domyślać:)
Mój Mały Walenty dostanie Camillię na ząbki i może będzie dzięki temu mniej zrzędliwy:) i bardziej uśmiechnięty:)....tak jak Mamusia po Voltarenie;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz