Sergiusz:)

Sergiusz:)

czwartek, 27 stycznia 2011

kubek spokoju...

W końcu wyszło słoneczko...uffff..jak dobrze,bo ja osobiście działam na baterie słoneczne:)Śnieg..owszem....ale wtedy,gdy do pracy chodzić nie trzeba,gdy do samochodu wsiadać nie trzeba , gdy Święta są i patrzeć można na piały puch lecący z nieba z cieplutkiej kuchni,przez okno:)W innych przypadkach preferuję..słoneczko:)Bo w innych przypadkach potrafi dopaść mnie dziwna melancholia,apatia i...takie tam..;-)
Na razie,to chętnie łyknęłabym.....kubek spokoju...I to nie takiego "świętego spokoju",którego wielu może się domagać:)mnie potrzebny jest spokój ducha...,bo moja panika coraz głośniej tyka,co powoduje ogólne...rozedrganie...A stresuje mnie dosłownie wszystko... a powrót do pracy to wszystko nasila...Boję się,czy dam sobie z tym wszystkim radę....z pracą,pozostawieniem Paciorka z Nianią,organizacją na nowo życia...w przyspieszonych warunkach i czasami totalnej kołomyi...czy dam radę zorganizować to tak,by nie odbyło się to tylko moim kosztem,by nie zagubić siebie w tym wszystkim...
Pocieszające jest to,że nie jestem jedyną Mamą na świecie,która wraca do pracy (tak nawiasem,to do lubianej przez siebie pracy)i nie ja sama borykam się z takimi problemami...
Na razie trzeba znaleźć sposób na "odstresowanie"....bo zjadanie "odstresowującej " czekolady może mi nie wyjść na zdrowie...a na pewno wyjdzie...."boczkami":)))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz